Curry oznaczało kiedyś dla mnie po prostu przyprawę, jaką można kupić w każdym sklepie. Dopiero z czasem zaczęłam odkrywać bogactwo kuchni indyjskiej, jej aromaty. Mam w domu podstawowe przyprawy i z radością ucieram je w moździerzu, rozkoszując się ich aromatem. Nie trzeba się zniechęcać brakiem jakiejś przyprawy. Ja np. zastępuję koncentrat z tamaryndowca, często występujący w przepisach kuchni indyjskiej, zwykłą cytryną. Tamaryndowiec jest już w naszych sklepach, przynajmniej w tych, sprzedających produkty orientalne, więc na pewno go kupię. Liście kafiru kupiłam w dziale spożywczym Marks&Spencer. Zachęcam do zakupu kminu rzymskiego (kuminu) i stosowania go w kuchni. Niewielka szczypta tej przyprawy dodana np. do gulaszu wołowego bardzo wzbogaca jego smak. Brakującą przyprawę można też po prostu pominąć. Może efekt końcowy nie będzie identyczny z pierwowzorem, ale też na pewno smaczny.
Składniki:
- 1 kg filetów z ryby, np. dorsza, mintaja, morszczuka, pokrojonych na kawałki
- 1/2 szklanki wiórków kokosowych (niekoniecznie)
- 3 posiekane ząbki czosnku

- 2 papryczki chili, drobno pokrojone
- 2 łyżeczki nasion kolendy
- 2 łyżeczki nasion kminu rzymskiego
- 1/2 łyżeczki mielonej kurkumy
- 1 łyżka koncentratu tamaryndowca (ew. soku z cytryny)
- 1 łyżka startego świeżego imbiru
- 2 posiekane cebule
- 1/2 szklanki wody
- olej
- 2 duże dojrzałe posiekane pomidory lub puszka pomidorów w zalewie (też posiekać)
- 3 listki kafiru
- puszka mleka kokosowego